Franchising - licencja na przegrywanie czy świetny sposób na biznes?

31 sierpnia 2021
źródło: na podst. materiałów prasowych
foto: unsplash

Franchising to chętnie wybierana opcja przez przedsiębiorców, którzy chcą rozpocząć biznes pod znaną marką. Coraz więcej firm widzi także potencjał we franczyzie i chce się skalować w ten sposób. Ten model współpracy docenia również wielu specjalistów. A rynek zna przypadki franczyzobiorców, którzy nie poprzestają na jednej umowie franczyzowej i podejmują kolejne lokalizacje lub nawiązują współpracę z innymi sieciami. Bywają też tacy, którym ta współpraca zabrała jedynie wiele nerwów i oszczędności, a niekiedy wprowadziła w długi. Zdenerwowani franczyzobiorcy nawiązują wspólne grupy na mediach społecznościowych, powołują stowarzyszenia i udzielają się na forach.  A przeszukując Internet, można napotkać listę toczonych się spraw przedsiębiorców, którzy podpisali licencję na przegrywanie.

Gdzie jest zatem błąd ? Dlaczego jedni są zadowoleni z tego modelu a inni niekoniecznie?

Franczyza jest obecnie coraz popularniejszym modelem biznesu w wielu branżach na świecie i w Polsce. Główną przyczyną, dla której przedsiębiorcy od lat, niezależnie od sytuacji na rynku, decydują się na współpracę franczyzową, jest osiąganie efektu skali i wykorzystanie mocnych stron tego modelu biznesu, takich jak: synergia, ograniczenie ryzyka, wzrost konkurencyjności na lokalnym rynku. Małym i średnim przedsiębiorstwom handlowym współpraca z doświadczonymi sieciami o zakorzenionej pozycji rynkowej zapewnia konkurencyjność i rozwój. Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu powiązań franczyzowych – szczególnego rodzaju więzi gospodarczej, które przynoszą korzyści wszystkim partnerom powiązania. Znaczenie franczyzy najlepiej widać na przykładzie branży spożywczej, gdzie mimo ogólnego spadku udziału sklepów ogólnospożywczych, ich liczba we franczyzie systematycznie rośnie - czytamy w komentarzu dr Marty Ziółkowska z SGH na temat rynku franczyzy, który znajdziemy na stronie nowopowstałego Kodeksu.

Potencjał we franczyzie widzi także profesor Rafał Adamus, który w wywiadzie dla Franczyza INFO mówi tak: - Franczyza to dziecko wolnego rynku. Powinna zatem dalej się rozwijać. Z jednej strony, to dobry pomysł na ekspansję rynkową przy wykorzystaniu potencjału, pracy, ale też i kapitału osób pracujących w sumie na własny rachunek. Z drugiej strony, franczyza jest ciekawą alternatywą dla pracy w korporacji, administracji czy aktywności typowych freelancerów. Jest szansą na aktywizację nawet całych grup społecznych. W USA wielu weteranów po wojnie koreańskiej miało dużo wolnego czasu i sporo gotówki, a nie miało własnego pomysłu na biznes. Wchłonęła ich franczyza. W Polsce jest cały czas sporo miejsca na jej dalszy, nawet strukturalny rozwój. Franczyza dla obu jej stron jest biznesem. Kalkulacją zysków i strat. Nie ma w niej miejsca na altruizm. Z kolei tam, gdzie jest naturalny egoizm ekonomiczny, warto ustalić pewne reguły gry. Zwłaszcza gdy pomiędzy stronami kontraktu występuje istotna nierównowaga ekonomiczna.

Egoizm górą

Profesor wskazuje na egoizm ekonomiczny. Takiego zdania jest też wielu innych specjalistów. Biznes nie jest fair play - to niestety stale toczący się problem. Jedni wyznają dobre praktyki, inni nie mają żadnego pojęcia o biznesie, ale chcą się skalować - bo widzą w tym zyski. Historia pokazuje, że wiele firm "popsuło" franczyzę właśnie dlatego, że używało tego modelu trochę jak "koło ratunkowe" dla swojej firmy. "Upadamy, więc poszukajmy franczyzobiorców, którzy będą nam płacić za know-how a my dzięki temu się odbijemy".  Nie można zrzucić tutaj winy tylko na jedną stronę. Bo za niepowodzeniem biznesu stoi często także naiwność franczyzobiorcy, a nie tylko nieetyczne praktyki franczyzodawcy.

W Polsce franczyza nie jest unormowana żadnymi odrębnymi ustawowymi przepisami. Wielu uważa, że nie da się wszystkich wrzucić do jednego worka. Inni brak regulacji systemu franczyzowego, wskazują jako furtkę do wykorzystywania nieetycznych praktyk. Niestety, często w zapisach umowy franczyzowej dochodzi do pewnego rodzaju  "swobody wdrażanych uregulowań". Zdarzają się także firmy, które brak tych norm wykorzystują.

Polacy nie czytają umów

To drugi kardynalny błąd, na który wskazują specjaliści. I nie chodzi tylko o umowy franczyzy - wydawałoby się ważnego i kluczowego dokumentu dla potencjalnego franczyzobiorcy. Nie czytamy umów kredytów, abonamentowych i zgadzamy się na wszystkie oświadczenia w Internecie, potwierdzając, że je przeczytaliśmy, a których de facto nawet nie otwieramy. Według badania „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2021”, przeprowadzonego w marcu br., na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości wynika, że 40 procent kredytobiorców deklaruje, że dokładnie czyta umowy, które podpisuje. Ankietowani wielu badań wskazują, że większość umów jest pisanych trudnym językiem. Nie korzystamy z porad notarialnych, prawnych - nie mówiąc już z usług doradców podatkowych.

- Biznes nie jest czarno-biały. To prawda, że za franczyzę biorą się także ludzie, którzy nie mają pojęcia, że własna działalność gospodarcza to praca 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie mają też świadomości wielu ryzyk, w tym także ryzyka niewypłacalności, które jest typowym ryzykiem gospodarczym. Może zatem źle funkcjonuje system rekrutacji niektórych organizatorów sieci? Stąd też właśnie pomysł prospektu informacyjnego dla franczyzobiorców, napisanego przystępnym językiem. Stąd pomysł na obowiązek przedstawienia przez organizatora sieci modelu idealnego franczyzobiorcy. Tak, aby Kowalski mógł z łatwością zrozumieć tekst prospektu, a także aby mógł się porównać do przyszłych wymogów - wyjaśnia profesor Adamus.

Franchising - pierwsze wrażenie ważne, podobnie jak w małżeństwie

Wielu franczyzobiorców, którzy są zadowoleni ze swoich biznesów zwraca uwagę na kilka rzeczy. Bezpieczny franchising warto wypatrywać, weryfikując minimum te aspekty:

  • Powtarzalność modelu biznesowego - to jeden z ważniejszych elementów, o który pytają zainteresowani. Ustalenie czy dany koncept można powtórzyć. Na rynku działało wiele biznesów, które świetnie radziły sobie w Warszawie, ale już na Podkarpaciu szybko upadały. Powtarzalność biznesu nie udała się jednej z największej sieci w Polsce - Dunkin’ Donuts, która świetnie radzi sobie w Ameryce, a z polskim rynkiem szybko się pożegnała.
  • Skargi i skandale - nie ma firmy, którą ominęły jakieś skandale lub nie szerzyły się na forach internetowych negatywne informacje na jej temat, ale warto to wcześniej prześledzić.
  • Sytuacja finansowa firmy - kto pamięta czasy Almy i jej szybkiego upadku, ten wie, że firma "łapała" się wszystkiego, a nawet franczyzy. Warto sprawdzić sytuację finansową franczyzodawcy, przed podjęciem z nim jakiejkolwiek współpracy.

Kolejnym krokiem jest zapoznanie się z3 wzorem umowy.

Przeczytaj także

Opublikowane przez: Daria Kania-Baran
facebook
x
Zapisz się do newslettera