Łatwiej jest być franczyzobiorcą czy franczyzodawcą? - rozmowa z Piotrem Szczepkowskim

01 gru 2020

Jest pierwszym franczyzobiorcą marki Socatots w Polsce oraz franczyzobiorcą MathRiders. To także franczyzodawca sieci Edukido. Jak on to godzi? Skąd decyzja na franczyzę oraz na rozwijanie własnej sieci? Opowiada Piotr Szczepkowski

Jest Pan franczyzobiorcą edukacyjnych franczyz i dodatkowo sam jest Pan franczyzodawcą. Jak udaje się to Panu pogodzić?

Tak, pracuję w 3 systemach franczyzowych jednocześnie. W dwóch jestem franczyzobiorcą, w jednym franczyzodawcą. Wymaga to dokładnego planowania czasu. Kluczem do skutecznej realizacji każdego z projektów są ludzie. Dzięki dobrej pracy koordynatorów udaje mi się zapanować nad wszystkim.

Jak rozpoczęła się Pana przygoda z franczyzą?

Moja przygoda z franczyzą zaczęła się ponad 10 lat temu. Kolega wyjeżdżał ze swoim zespołem do Anglii, żeby przyjrzeć się bliżej konceptowi, który chciał sprowadzić do Polski. Zaprosił mnie, żebym dołączył do wycieczki. I tak „wesołym” autokarem pojechaliśmy do Leeds. Wycieczka zaowocowała sprowadzeniem Socatots do Polski, a ja zostałem pierwszym franczyzobiorcą tej marki w Polsce. Do przyłączenia się do MathRiders namówił mnie inny franczyzobiorca z Socatots kilka lat później.

A co robił Pan wcześniej - przed włączeniem się do sieci Socatots i MathRiders?

Zawsze lubiłem organizować i sprzedawać. A pierwszą działalność założyłem w czasie studiów. Pracowałem przy różnych tematach i z różnym skutkiem. Działałem w edukacji i szkoleniach, organizowałem eventy, sprzedawałem usługi telekomunikacyjne. Prowadziłem własne call-center, a wcześniej kilka lat pracowałem w branży kosmetycznej. Były i wzloty i upadki. Te wcześniejsze doświadczenia pomogły mi okrzepnąć jako przedsiębiorcy i dużo mnie nauczyły. Nie można się poddawać, trzeba konsekwentnie dążyć do stawianych sobie celów. Ważna jest umiejętność pracy z ludźmi i jak to w życiu przydaje się również pokora.

Kiedy stwierdził Pan, że warto rozwijać własny koncept Edukido?

Stwierdziliśmy to wspólnie. Z Janem, który namówił mnie do zainwestowania w Mathriders, tworzyliśmy duet, który przez rok mocno pracował przy rozwoju marki Socatots. Gdy zakończyliśmy projekt, pojawił się czas na refleksje. Z tych refleksji powstał pomysł na własną franczyzę w branży edukacyjnej. Chcieliśmy pobudzać zainteresowanie dzieci do poznawania mechanizmów działania świata. Naszym zdaniem najbardziej kreatywną zabawką, którą kochają chłopcy, dziewczynki i dorośli są klocki – i to one zagrały główną rolę w naszym pomyśle. Do zespołu dołączyło jeszcze dwóch fanów klocków i tak powstało EDUKIDO. Od początku chcieliśmy zbudować taką franczyzę, jaką sami chcielibyśmy dostać jako franczyzobiorcy.

Łatwiej jest być franczyzobiorcą czy franczyzodawcą? - rozmowa z Piotrem Szczepakowskim

Z perspektywy franczyzobiorcy, czy według Pana każdy nadaje się do franczyzy?

Nie. Franczyza to konkretny mechanizm, w którym odnajdują się konkretni ludzie. Pamiętajmy, że franczyza, to gotowy system, do którego franczyzobiorca wchodzi i pracuje według wcześniej ustalonych procedur i zasad. Franczyza jest dla ludzi przedsiębiorczych i jednocześnie pokornych. Dla ludzi, którzy nie obawiają się wyzwań, dobrze radzą sobie z organizacją projektów. Do nich należy budowanie lokalnego rynku i rozwiązywanie lokalnych problemów. Muszą potrafić przyjąć sprawdzone rozwiązania i zaufać franczyzodawcy. Nie każdy to potrafi. Nie raz widziałem, jak ludzie nie wdrażają „przepracowanych” rozwiązań, a próbują robić „po swojemu”. W większości przypadków ich przygoda z franczyzą kończyła się szybko i boleśnie.

Trzeba też dobrze przemyśleć wybór branży. Można źle wybrać. Wiem, że do gastronomii ja się nie nadaję. Niestety przekonałem się o tym po podpisaniu umowy franczyzowej.

Łatwiej jest być franczyzobiorcą czy franczyzodawcą? - rozmowa z Piotrem Szczepakowskim

Przedsiębiorcze predyspozycje wystarczą?

Na pewno pomagają. Pamiętajmy, że franczyzobiorca prowadzi swoje małe przedsiębiorstwo w ramach sieci. Korzysta z wcześniej przygotowanych procedur, gotowych scenariuszy i rozwiązań. Za wdrożenie konceptu na lokalnym rynku odpowiada on sam. Bez jego zaangażowania, ciężkiej pracy i przedsiębiorczości sukcesu nie będzie.

A bycie franczyzobiorcą jest dla indywidualistów?

W każdej franczyzie jest miejsce dla ludzi kreatywnych i oryginalnych. Na pewno konieczne jest szukanie balansu. Trzeba pamiętać, żeby sumiennie i rzetelnie wykonywać podstawy swojego biznesu. Bo każdy biznes swoje podstawy ma. Natomiast miejsca na kreatywność i indywidualizm nie brakuje przy optymalizacji i dopieszczaniu poszczególnych składowych biznesu.

Ciekawi mnie jak Pan ocenia - łatwiej jest być franczyzobiorcą czy franczyzodawcą?

Każda rola ma swoje zalety i wady. Przywilejem franczyzobiorcy jest możliwość patrzenia na całość tylko ze swojej perspektywy. Bycie franczyzodawcą jest bardziej złożone. Cały czas mam poczucie odpowiedzialności za całą sieć. Sukcesy franczyzobiorców są sukcesami franczyzodawcy i to daje wielką satysfakcję, a ich porażki odczuwam jak swoje. Na pewno trudno być franczyzodawcą nie będąc wcześniej franczyzobiorcą. Potrzebna jest umiejętność postawienia się z drugiej strony.

Ostatecznie tylko otwartość, chęć współpracy i obustronna empatia pomagają w skutecznym rozwoju całej sieci. A jak sieć się rozwija to zazwyczaj i franczyzodawca i franczyzobiorcy są zadowoleni.

Jestem pełna podziwu, że godzi Pan te dwie funkcje. Życzę samych sukcesów zawodowych i zbudowania jak największej sieci Edukido!

***

Polecamy także:

Franczyzocentryczna Żabka

 

Tagi:

Opublikowane przez: Daria Kania-Baran
facebook