TWARZE BIZNESU: "W dzisiejszym świecie nie ma mowy o egoistycznym biznesie"

30 sierpnia 2021

Wyróżnia ich innowacyjność i świadomość własnych biznesów. Łączy zamiłowanie do naturalnych składników i propagowanie edukacji. I choć na co dzień prowadzą własne firmy, to żyją w biznesowej synergii i dzięki temu jeszcze bardziej umacniają wizerunki swoich brandów. 

Co łączy gości najnowszego wywiadu z cyklu: „TWARZE BIZNESU”? Czy ważne są dla nich relacje w biznesie? Czy "troje" w tej samej branży, to już tłum? Co konopie mają wspólnego z fryzjerstwem? Zapraszamy do przeczytania wywiadu miesiąca!

Tomasz Schmidt - absolwent najlepszych akademii fryzjerstwa na całym świecie, jeden z współprowadzących program „Ostre cięcie”, rozwijający wiele własnych przedsięwzięć, Adam Augustyn - Szelka, który wraz ze swoją żoną i we współpracy z Tomaszem Schmidtem rozwija koncept franczyzowy - Salon konopny by Schmidt oraz Waldemar Kotecki, właściciel Spółki Polwell, która jest jednym z największych dystrybutorów światowych marek takich jak: KEMON oraz właścicielem profesjonalnych sklepów pod szyldem Fale Loki Koki.

twarze biznesu: Salon konopny by SchmidtPanie Tomaszu, mam wrażenie, że jest Pan osobą, która chce dokonać konkretnej rewolucji współczesnego fryzjerstwa i robi Pan wszystko w tym kierunku…

TOMASZ SCHMIDT: Osobiście nie przepadam za określeniem "rewolucja". Wszystko co robię, jest zdecydowanie przemyślane i nastawione na długofalowy proces. Planowanie i konsekwentne działanie to moje znaki rozpoznawcze. Dlatego ja bym to nazwał raczej "ewolucją".

Trzeba przyznać, że marka Schmidt ma określoną strategię i rozwija się stale w tym samym kierunku. I choć mówi Pan o sobie, że ma „sto pomysłów na minutę”, to JAKOŚĆ jaką Pan proponuje, nie jest przypadkowa. O czym Pan zresztą przed chwilą wspomniał. W wyborach biznesowych również towarzyszy Panu holistyczne podejście do fryzjerstwa, o którym tak często Pan wspomina?

TOMASZ SCHMIDT: Zdecydowanie tak. Postrzeganie fryzjerstwa wyłącznie w kategoriach standardowej wizyty w salonie jest już nieaktualne. Współczesne fryzjerstwo to integralna część mody. To umiejętność tworzenia wizerunku człowieka i jego nieodłączna część. Moje salony słyną z tego, że zarówno strzyżenia, jak i koloryzacje są tworzone od podstaw i niejako szyte na miarę tak, by sprostać rosnącym wymaganiom i oczekiwaniom klientów.

Patrząc na zjawisko holistycznego fryzjerstwa zakładam, że stało się ono elementem stylu życia. Powiem więcej — elementem zdrowego, aktywnego stylu życia, które jest tak współcześnie ważne i pożądane. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej. Dwadzieścia lat temu, kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z fryzjerstwem, liczył się wyłącznie efekt, który uzyskaliśmy na włosach. Ich kondycja, stan grały drugoplanową rolę. Teraz, jeśli klientki mają do wyboru zabieg, który jest bardzo ingerujący w strukturę włosa — wybierają  zdrowie włosów.

To się bardzo zmieniło, więc zdrowe włosy to piękne włosy. To większe poczucie własnej wartości i uwertura do tego, żeby rozmawiać na różne tematy. Chociażby na temat odżywiania i suplementacji, ponieważ zdrowe włosy to także wynik dobrze zaplanowanej diety, profesjonalnych kosmetyków, właściwej pielęgnacji skóry głowy, czy częstotliwości wizyt w salonie — tych aspektów jest naprawdę całe mnóstwo. Więc łączy się to w zdecydowanie większe moduły i na tym mi najbardziej zależało, aby fryzjerstwo było platformą do dialogu na różne tematy.

Domyślam się, że współpraca z marką Kemon, to również świadomy Pana wybór?

TOMASZ SCHMIDT: Oczywiście, to bardzo świadomy wybór. Kemon od zawsze pilnuje nie tylko jakości kosmetyków, ale także standardów pracy. Jednym z najbardziej prestiżowych certyfikatów przyznanych Kemon jest "COSMOS ORGANIC" i jest to najbardziej rygorystyczny poziom certyfikacji ekologicznej, czyli produktów, które zostały ściśle stworzone z określeniem odpowiednich reguł, z wykorzystaniem określonej ilości surowców naturalnych. Tych certyfikatów w portfolio Kemona jest całkiem sporo i one rzeczywiście robią wrażenie. I przede wszystkim zgadzają się one z koncepcją fryzjerstwa, którą ja wyznaję.

Jesteście Państwo rozpoznawalną marką w branży. Ale jak wiemy na autentyczność firmy wpływa jeszcze wiele innych aspektów. Czym jest zatem dla Państwa współpraca z Tomaszem Schmidtem?

WALDEMAR KOTECKI, WŁAŚCICIEL SPÓŁKI POLWELL: Nasza współpraca trwa od wielu lat i opiera się o wspólne projekty, ważne dla nas zarówno pod kątem wizerunkowym, jak i biznesowym. Tomek Schmidt jest jednym z najważniejszych stylistów w tym kraju, dlatego cieszymy się, że dołączył do grona naszych partnerów i niezmiennie, od lat udaje się nam tworzyć kluczowe dla nas kampanie. Jako uznany kolorysta nie ogranicza swojej działalności do pracy w salonach, ale również jest aktywny biznesowo i społecznie, a marka Kemon ma ambicje by być partnerem wspierającym jego pomysły i aktywności.

Oprócz wspólnych celów takich jak praca na innowacyjnych i przy tym naturalnych produktach, macie jeszcze jeden wspólny mianownik. A mianowicie — zależy Wam na edukowaniu...

WALDEMAR KOTECKI, WŁAŚCICIEL SPÓŁKI POLWELL: Edukowaniu wszystkich naszych obecnych i przyszłych partnerów biznesowych na możliwie jak najwyższym poziomie, ponieważ ich wiedza i umiejętności są naszą najlepszą wizytówką i gwarantują nam pewność i bezpieczeństwo wieloletniej współpracy i dalszego rozwoju. I w drugą stronę jest to również bezpieczeństwo naszych partnerów, którzy zyskują pewność rezultatów zabiegów pielęgnacyjnych, koloryzacji oraz szeroką wiedzę na temat użytkowania kosmetyków. Są to atuty, o których chcemy rozmawiać z naszymi partnerami. Nasze wsparcie dla salonów nie kończy się na dostarczaniu kosmetyków ale przeciąga się także na pomoc biznesową i ciągły rozwój.

Panie Tomaszu, nie ukrywam, że zastanawiające jest to, że produkując swoje kosmetyki, kreuje Pan świadomość marki Kemon. Teoretycznie ktoś może pomyśleć, że robi Pan sobie konkurencję, współpracując z Kemon. Egoistyczny biznes nie jest domeną Schmidta? Przecież specjaliści podkreślają, że w biznesie trzeba patrzeć na siebie...

TOMASZ SCHMIDT: No właśnie wychodzę z zupełnie innego założenia. Myślę, że im więcej osób świadomych i zrzeszonych wokół jakiejś idei — tym lepiej. Jeżdżę na różne sympozja związane z produkcją kosmetyków naturalnych, poznaję ludzi, którzy myślą w ten sam sposób, jak ja. Bo tak naprawdę oni również mnie rozwijają. Myślę, że takie rozmowy, panele dyskusyjne, nowe doświadczenia, bardzo nas wzbogacają. Więc w dzisiejszym świecie nie ma mowy o egoistycznym biznesie — nastawionym wyłącznie na siebie. To już się chyba skończyło, raczej jest to biznes bardziej...

Partnerski?

TOMASZ SCHMIDT: Zdecydowanie partnerski, ale także allocentryczny. Tak, w biznesie musimy kłaść nacisk na to, aby innym również było dobrze. By nasze produkty były jak najwyższej jakości i dokładać wszelkich starań, aby produkty były przełomowe, rewolucyjne, innowacyjne i tym się zajmuję. Zupełnie nie tracę czasu na myślenie o konkurencyjnych produktach w kategoriach niezdrowej rywalizacji, wręcz przeciwnie.

Dla marki Kemon relacje biznesowe są równie ważne?

WALDEMAR KOTECKI, WŁAŚCICIEL SPÓŁKI POLWELL: Oczywiście, marka Kemon to marka Premium, dlatego zdecydowanie relacje w biznesie są dla nas kluczowym elementem. Od początku swojej obecności na rynku kierujemy się tworzeniem najlepszych produktów i gwarantowaniem najlepszej obsługi salonom fryzjerskim. Nasz partner – marka Kemon, to najbardziej innowacyjna firma kosmetyczna Europy oraz największy producent farb we Włoszech. Mając tak duże możliwości i korzyści z tego płynące, pozostaje tylko dbać o to, aby być kompetentnym partnerem dla salonów fryzjerskich.

Domniemam, że cel ambasadora marki Kemon musi być spójny z Państwa wizją? Wybór partnerów Polwell nie jest przypadkowy?

WALDEMAR KOTECKI, WŁAŚCICIEL SPÓŁKI POLWELL: Zawsze wybieramy do współpracy partnerów, którzy przede wszystkim są zaangażowani, chcą i rozumieją cele naszej marki. Wspólny kierunek i podobne wizje są tu niezbędne, bez tego ciężko byłoby cokolwiek razem stworzyć. Lubimy także pracować z osobami, które mają chęci i energię do działania, są kreatywni i wymagający. Taka współpraca wzbogaca obie strony, ale wiąże się także z wysokimi poprzeczkami. Nie jest to natomiast dla nas problem, ponieważ chętnie stawiamy sobie wysokie cele i dążymy do ich realizacji.

Kolejną wspólną cechą moich rozmówców jest proekologiczne podejście do biznesu. Zarówno Tomasz Schmidt, jak i KEMON mają „naturę” w swoim biznesowym DNA. Czy macie Państwo w planach poszerzenie asortymentu o kolejne naturalne produkty? A może pojawi się jakaś totalna innowacja na rynku?

WALDEMAR KOTECKI, WŁAŚCICIEL SPÓŁKI POLWELL: Plany są zawsze bo rynek wymaga od nas ciągłego rozwoju, natomiast na szczegóły przyjdzie jeszcze czas. W laboratoriach Kemon w Umbrii praca nad nowościami trwa praktycznie cały czas. Ich własne plantacje roślin i ziół, pozwalają tworzyć nowe formuły kosmetyków, których oczekuje rynek. Innowacja jest od zawsze wpisana w DNA marki.

Mówiąc o roślinach i ziołach, chciałabym porozmawiać także o CBD. Panie Tomaszu, w Pana produktowym portfolio znajdziemy kosmetyki z konopiami. Skąd „fascynacja” tym surowcem? Naprawdę wierzy Pan w ich dobrodziejstwa?

TOMASZ SCHMIDT: Ta fascynacja także pojawiała się z czasem i sukcesywnie rozwijała. Zgłębiałem informacje na temat konopi i za każdym kolejnym przeczytanym artykułem, każdą dyskusją, spotkaniem z ludźmi, którzy się tym fascynują (a tych spotkań odbyliśmy całe mnóstwo), konopie robiły na mnie rzeczywiście kolosalne wrażenie. Przekonałem się również o dobroczynnym działaniu CBD na sobie. Już nie wspominając o samej historii konopi, która jest bogata i stara jak świat.

Teraz jedyne co mogę robić, to walczyć z ich złą sławą, ponieważ one przez jakiś czas były zakazywane i cieszyły się złym PR-em, który był robiony z premedytacją. Teraz wracają do łask i rzeczywiście spectrum ich pozytywnego działania jest gigantyczne. Dodam, że działam również w fundacjach i instytucjach, które zajmują się wspieraniem medycyny. Przecież konopie wspierają terapie nowotworowe, ale ich zastosowań jest całe mnóstwo...

Podobieństwa się przyciągają… CBD sprawiło, że na kosmetykach konopnych się nie skończy. Pewnego dnia na drodze Tomasza Schmidta, stają Klaudia i Adam Augustyn- Szelka. Jak to się zaczęło, że udało się stworzyć wspólny projekt Salon Konopny by Schmidt? Kto kogo odnalazł?

ADAM AUGUSTYN-SZELKA: Nasza konopna przygoda zaczęła się podczas kręcenia akcji, mającej na celu pomóc w legalizacji medycznej marihuany w Polsce. Cztery lata temu, wspólnie z Klaudią stworzyliśmy projekt, w którym artyści, celebryci oraz sportowcy wypowiadali się na temat legalizacji marihuany do celów medycznych. Sama akcja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem i wzięło w niej udział wiele znanych osób, m.in. Jurek Owsiak, Mrozu, Śp. Zbigniew Włodecki, czy Kora. Towarzyszył nam także Tomek Schmidt. Od samego początku czuliśmy się w jego towarzystwie bardzo swobodnie. A jego wiedza na temat konopi była bardzo duża — co nas pozytywnie zaskoczyło.

twarze biznesu: Salon konopny by Schmidt

Sam pomysł na stworzenie Konopnego Salonu Fryzjerskiego narodził się w głowie Klaudii. Pewnego dnia powiedziała mi o swojej wizji i po jej wysłuchaniu stwierdziłem, że jest to najlepsza rzecz, o jakiej usłyszałem w życiu. Pomysł był dla mnie bardzo realny, ponieważ Klaudia jest bardzo dobrą fryzjerką z wieloletnim stażem i połączenie jej zawodu i biznesu konopnego, który prowadziliśmy w tamtym czasie, było po prostu strzałem w dziesiątkę.

Wiedzieliśmy jednak, że brakuje nam jednego ważnego elementu, który mógłby skutecznie połączyć nasze dwa światy. W tej samej chwili pomyśleliśmy o Tomku. Bez zawahania się zadzwoniłem do niego i przedstawiłem pomysł na biznes. Tomek zareagował podobnie jak ja, więc umocniło mnie to w przekonaniu, że podążamy w dobrą stronę. Po dwóch dniach od naszej rozmowy telefonicznej Tomek pojawił się w u nas w Pruszczu Gdańskim i cała machina ruszyła….

A jak Pan zareagował na pomysł Pana Adama i Pani Klaudii?

TOMASZ SCHMIDT: Klaudia i Adam są jedynymi z tych ludzi, których spotkałem na swojej drodze, którzy mieli do czynienia z konopiami wcześniej, ponieważ prowadzili sieć sklepów "Konopna Farmacja". I właśnie na jednym spotkaniu, o które mnie poprosili, zrodził się pomysł salonu konopnego. Klaudia jest z zawodu również fryzjerem i dodatkowo oboje doskonale znają się na dobroczynnym działaniu konopi. Zapytali mnie, czy ja widzę jakąś szanse na połączenie tego biznesu. I ja odpowiedziałem, że absolutnie tak, i że jest to coś, co może się sprawdzić. I tak też się stało...

Owocami tej współpracy są ambitne plany budowania sieci franczyzowej. To się już dzieje! Co w Państwa przypadku jest powodem prowadzenia biznesu sygnowanym nazwiskiem Schmidt?

ADAM AUGUSTYN-SZELKA: Tu nie do końca chodzi o nazwisko, bardziej chodzi nam o ludzi, którzy z nami mogą tworzyć Konopne Salony. Dla nas Tomek jest idealną osobą, ponieważ ma ogromną wiedzę i jeszcze większe umiejętności. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że Tomek jest mocno rozpoznawalną osobą i w dużym stopniu przyciąga on uwagę i zainteresowanie klientów. Jednak bardziej zależy nam na Tomka wiedzy doświadczeniu i umiejętnościach, jakie posiada. Wspólnie dążymy do tego, aby każdy nasz Konopny Salon świadczył usługi na jak najwyższym poziomie. I właśnie za to jest odpowiedzialny Tomek. Myślę, że lepszej osoby na to miejsce, nie mogliśmy znaleźć.

Nasz biznes prowadzimy troszeczkę inaczej, niż inni franczyzodawcy. Po pierwsze i najważniejsze tworzymy zgrany zespół a każdy z nas, jest odpowiedzialny za coś innego. Wykorzystujemy swoje mocne strony, które finalnie łączymy w jedną całość. Sami kiedyś prowadziliśmy biznes we franczyzie, który nie do końca był taki, o jakim nas zapewniano. Jak większość franczyzobiorców, po podpisaniu umowy zostaliśmy zdani na siebie. Więc z własnego doświadczenia wiemy, jak to wszystko wygląda. Nasi partnerzy nie muszą niczego się obawiać, bo od samego początku wstępują do naszej rodziny i na każdym etapie rozwoju otrzymują od nas ogromne wsparcie. Nie pozostawiamy nikogo w rękach losu, to my jesteśmy od tego, by przekazać im wiedzę i wspólnymi siłami osiągnąć wyznaczone cele.

Jesteście chyba także wielkimi pasjonatami swojej pracy. Zresztą podobnie jak Pan Tomasz...

ADAM AUGUSTYN-SZELKA: Zgadza się, każdy z nas jest pasjonatem. Ale w ciągu ostatnich dwóch lat, w trakcie tworzenia pierwszego Konopnego Salonu Fryzjerskiego napotkaliśmy na swojej drodze wielu wyjątkowych ludzi, którzy oczywiście również są wielkimi pasjonatami. Dla przykładu Klaudia jest wielką pasjonatką konopi — o nich wie naprawdę dużo. Tomek za to jest pasjonatem fryzjerstwa i widać to na każdym kroku. Nie mogę nie wspomnieć o Panu Waldemarze — właścicielu firmy Polwell, który jest producentem marki Kemon. On również od początku tworzy z nami konopny projekt. Pan Waldemar mocno zapisał się w mojej pamięci jako osoba, która w swoim życiu może osiągnąć naprawdę wszystko. Kolejnymi pasjonatami są ludzie z firmy Essenz, to właśnie oni stworzyli olejek CBD, który jest wyjątkowo skuteczny w działaniu. Myślę, że ten projekt jest taki wyjątkowy, ponieważ tworzą go ludzie z pasją a dla mnie, jest to bardzo ważne.

Salony Konopne by Schmidt już funkcjonują. Jak klienci oceniają takie nietypowe połączenie? Świadomość klientów związana z dobroczynnością naturalnych składników wzrosła? Faktycznie przykładają oni więcej uwagi do zdrowia, relaksu, suplementacji?

ADAM AUGUSTYN-SZELKA: Pierwszy Konopny Salon powstał w 2019 roku w naszym mieście czyli w Pruszczu Gdańskim. Przez te dwa lata zyskaliśmy sporą liczbę klientów i muszę przyznać, że już na starcie mieliśmy ręce pełne roboty. Jeśli chodzi o samą świadomość, to przez lata dużo się pozmieniało. Jeszcze kilka lat temu, konopie były tematem tabu. Mało osób wiedziało czym jest CBD, jakie ma właściwości i na co się to stosuje. Od kilku lat konopie nie są już drażliwym tematem a ludzie sami przekonali się na sobie o ich pozytywnym działaniu. Z każdym dniem, trafia do Konopnego Sklepu wielu nowych klientów. Trzeba dodać, że świadomych klientów, którzy bardzo często posiadają ogromną wiedzę na temat CBD.

twarze biznesu: Salon konopny by Schmidt

Bycie BIO i EKO w dzisiejszych czasach jest już czymś normalnym. Ludzie zwracają coraz większą uwagę na produkty, które spożywają oraz na produkty do codziennej pielęgnacji. Coraz częściej unikają też chemii.

Mówimy dzisiaj o prawdziwym partnerstwie biznesowym. Nie byłoby tej współpracy, gdyby nie podobne ideologie, przekonania i cele?

TOMASZ SCHMIDT: Myślę, że nie byłoby, bo jednak partnerzy biznesowi dobierają się pod względem wspólnych idei, wspólnych koncepcji, modeli prowadzenia biznesu. Bo trzeba zdawać sobie sprawę, że nie wszyscy producenci stawiają sobie jakość jako priorytet w produkcji— ja spotkałem na swojej drodze wielu z nich. Często priorytetem jest to np. cena, albo ilość.

Bardzo dawno temu,  około 15 lat temu spotkałem znanego biznesmena, który produkował czekoladę. On mi przyniósł czekolady i ja otworzyłem jedną z nich i go poczęstowałem — ale on jej nie wziął i odpowiedział, że raczej czekolady nie je. Zapytałem dlaczego? Odpowiedział, że nie do końca jest zwolennikiem tego, co produkuje i raczej produkuje to dla "mas" i sam zna lepsze produkty, które spożywa. Ta sytuacja była dla mnie tak niesamowitym przeżyciem — choć dziwnym i trudnym do zrozumienia, że ktoś może produkować rzeczy, których sam nie używa. To był dla mnie szok... Byłem wtedy bardzo młodym chłopakiem i miałem od samego początku takie "zakusy" na jakąś produkcje czy biznes. Wtedy postanowiłem, że jeśli kiedykolwiek będę coś produkować lub prowadzić biznes, to absolutnie będę z tego korzystać ja i moi bliscy. Ponieważ to musi być jak najlepsza jakość — czasem kosztem innych rzeczy. Bo stawianie na jakość nie zawsze jest proste.

ADAM AUGUSTYN-SZELKA: Oczywiście gdyby niepodobne myślenie i przekonania, to zapewne cały ten plan by nie wypalił. Konopne Salony tworzą ludzie świadomi, którzy świeżym okiem patrzą na świat. Jeśli mamy możliwość budowania czegoś dobrego, co wpływa pozytywnie na nasze zdrowie, to powiem za siebie, że chcę być po prostu częścią tego projektu!

twarze biznesu: Salon konopny by Schmidt

A za co cenicie tę współpracę najbardziej?

ADAM AUGUSTYN-SZELKA: Wiara! Dla mnie najcenniejsze jest to, że nasi partnerzy uwierzyli w nas, dzięki temu nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Z takimi ludźmi można tworzyć, a my uwielbiamy tworzyć. Jeśli los połączył nasze drogi, to trzeba to docenić i jak najlepiej wykorzystać...

TOMASZ SCHMIDT: Ja myślę, że biznes w dużej mierze, to po prostu ludzie. Nie tylko cechy biznesu się liczą, ale również cechy indywidualne osób, które z nami pracują. Czyli to, że możemy ze sobą porozmawiać, że jest o czym rozmawiać. To, że jak się spotykamy, to nie rozmawiamy wyłącznie o biznesie, i że mamy wspólną ideologię życiową. Bo myślę, że ideologia biznesu w dużej mierze musi wynikać z tego, co my reprezentujemy sobą na co dzień — jakimi jesteśmy ludźmi. O czynniku ludzkim nie można zapominać. Bo ta sama ideologia, myśl przewodnia, czy cecha biznesu byłaby po prostu pusta bez tego, jakimi jesteśmy ludźmi. Dla mnie to jest tożsame, bo jeśli stawiam na jakość w życiu, to również w biznesie chce tej jakości poszukiwać — zarówno w swoich produktach, jak i innych. Ponadto ludzie, z którymi współpracuję mają także pasje. Są pasjonatami i tu mamy jakiś wspólny mianownik. Czynnik ludzki najpierw, potem robi się biznes — tak mi się wydaje...

To była długa rozmowa, za którą Panom dziękuję. Tak sobie myślę, że w tej Państwa relacji idealnie odzwierciedla się powiedzenie Forda, który często podkreślał, że firmy, które rosną dzięki rozwojowi i ulepszeniom, nie zginą...

I tego życzę — ciągłego rozwoju i udoskonalania swoich biznesów!

Przeczytaj także

Opublikowane przez: Daria Kania-Baran
facebook
x
Zapisz się do newslettera